Cykl wywiadów – 1. Jakub Pawlak

Dzisiejszym wywiadem rozpoczynamy cykl wywiadów z zawodnikami i działaczami naszego klubu.

Rozpoczynamy cykl wywiadów, dzięki którym będziecie Państwo mogli poznać ludzi związanych z naszym klubem. Na „pierwszy ogień” pytań idzie Jakub Pawlak. Wychowanek Potoku Pszczółki, aktualnie kapitan naszej drużyny.

– Cześć Kuba. Zaczynamy od Ciebie, gdyż to dzięki głównie dzięki Tobie możemy oglądać zawodników drużyny seniorów reprezentujących barwy klubowe. W czerwcu 2016 roku dalsze losy drużyny stały pod ogromnym znakiem zapytania. Nie jest tajemnicą, że wcześniej przez pół roku reprezentowałeś barwy klubu EX Siedlce Gdańsk, skąd do Potoku przyszedł trener Łukasz Witek sprowadzając kilku zawodników świadczących aktualnie o sile zespołu. Zdradzisz nam kulisy tego transferu?

– Witam. Zacznijmy od początku. Rzeczywiście sytuacja w poprzednim sezonie w klubie nie była zbyt dobra. Dlatego zdecydowałem się spróbować swoich sił w innym klubie, gdzie miałem przyjaciół, czyli EX Siedlce Gdańsk. Jednak po półrocznej przygodzie (nieudana walka o awans do V ligi) zmieniły się trochę moje priorytety. Zacząłem prace na terenie naszej gminy oraz skończyłem studia w Trójmieście, co skłoniło mnie do powrotu do naszego klubu. Widziałem, że w Potoku nie jest najlepiej ale brakowało mi trochę Pszczółkowskiego otoczenia. W tym samym okresie trener Łukasz Witek szukał zmiany po nieudanym podboju A-klasy. Postanowiłem spróbować pomóc w odbudowie klubu, a zacząć trzeba było od zapewnienia odpowiedniej ilości graczy. Wielu z byłych graczy EXa dziś występujących w Potoku było zwolennikami pracy trenera Witka.  Wiedziałem, że trener Łukasz ma ofertę z okolicznych klubów, więc postanowiłem spróbować go namówić do rozważenia objęcia funkcji Potoku. Później sprawa już potoczyła się szybko. Trenerowi spodobało się zaplecze klubowe, następnie w rozmowie z ówczesnym zarządem przedstawił swoją wizję zespołu i jesteśmy w tym momencie w którym jesteśmy.

– Aktualnie funkcję prezesa pełni Twój ojciec – Bernard Pawlak. Możemy przypuszczać, że dołożyłeś do tego również swoją cegiełką i zachęciłeś tatę do tego kroku….

Można tak powiedzieć. Myślę, że Ojciec widział, że zależy mi na tym aby odbudować piłkę w Pszczółkach. Przed aktualnym sezonem odbyło się spotkanie osób, którym również na tym zależy no i stało się. Wydaje mi się, że było to najlepsze co mogło spotkać nasz klub. Dziś wszystko w naszym klubie stoi na najwyższym poziomie, zawodnikom (nie tylko drużyny seniorów) nie brakuje niczego. Wydaję mi się, że aktualny zarząd stworzył podwaliny na zespół, który może dorównać pod względem organizacyjnym IV- ligowemu Potokowi.

– Jakie oceniasz postawę Waszej drużyny w bieżących rozgrywkach?

Trzeba przyznać, że runda jesienna była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Wydaje mi się, że połączenie rutyny z młodością w naszym zespole rzeczywiście „zagrało”. W rundzie wiosennej gramy może trochę mniej efektownie, ale w większości przypadków skutecznie. Jesteśmy po meczu z liderem ze Skarszew i trzeba przyznać, że nasz zespół który jest budowany od niecałego roku naprawdę dobrze radził sobie w spotkaniu z Wietcisą. Moim zdaniem jesteśmy jedną z najlepszych drużyn w lidze, pomimo najniższej  średniej wiekowej.

– A teraz trudniejszy temat. Od jakiegoś czasu widoczne są silne animozje między Potokiem, a Waszymi rywalami zza miedzy GLKS Różyny. Barw Różyn bronią zawodnicy, którzy w przeszłości nosili trykot Potoku. Jak tłumaczysz ich odejście? Dlaczego w Różynach grają wychowankowie Potoku, a Wy musieliście się posiłkować zawodnikami z Gdańska?

 –Hmmm… To naprawdę trudne pytanie. Nie nazwałbym tych relacji jako „animozje”, a raczej „zdrowa lokalna rywalizacja”. Wydaje mi się, że byli zawodnicy Potoku byli zmęczeni słabą sytuacją w klubie i ja to doskonale rozumiem. Jednak dziś klub wystartował od nowa i według mnie miejsce wychowanków Potoku, czy też mieszkańców Pszczółek jest w Potoku i zawsze będę to powtarzał. Mogę śmiało powiedzieć, że każdy z nich ma otwartą drogę do naszego zespołu, aby pomóc budować silną drużynę w Pszczółkach.

– Jak już jesteśmy przy temacie Różyn. Już w sobotę czeka Was pojedynek derbowy. Czy czuć w klubie jakieś większe napięcie w związku z tym wydarzeniem? GLKS zajmuje aktualnie drugie miejsce w tabeli i jest jednym z kandydatów do awansu. Trener Łukasz Witek przyzwyczaił kibiców do tego, że nie boi się postawić na młodzież. Czy nie uważasz, że na mecze z takimi rywalami brakuje Wam doświadczenia?

Oczywiście, że w klubie wszyscy teraz żyjemy tym spotkaniem. Na pewno po pierwsze ze względu, że to spotkanie derbowe i jak już wcześniej wspomniałeś gra tam sporo byłych zawodników Potoku, ale przede wszystkim ze względu na sytuację w tabeli. Można mówić co się chce, ale piłkarz zawsze gra o zwycięstwo i jak to jest w naszym przypadku o awans do wyższej ligi. Nie czujemy jakiejś presji z tym związanej, ale jestem przekonany że każdemu z nas na tym zależy. Co do składu osobowego to nie uważam , że doświadczenia nam brakuje. Nasza drużyna składa się z zawodników bardzo doświadczonych jak Łazarski, Wielewicki czy Osiniak którzy są wspierani przez bardzo uzdolnioną Pszczółkowską młodzież jak Kukowski, Jakuszczonek, Koss czy Wróblewski. Moim zdaniem nasza drużyna bardzo dobrze się uzupełnia.

– Powiedz nam kilka słów o atmosferze w szatni. Drużyna składa się w kilku doświadczonych zawodników z Gdańska, kilku młodych chłopaków – wychowanków klubu oraz kilku, którzy pamiętają jeszcze czasy 4 ligi w Pszczółkach (Czerwiński, Czorniej, Binkowski, Ty). Czy udało Wam się stworzyć drużynę czy ciągle „jesteście na dorobku”  i potrzebujecie jeszcze czasu aby się zgrać?

Jak już wcześniej wspomniałem stworzyliśmy bardzo fajny kolektyw, więc atmosfera w szatni jest bardzo dobra. Teraz trzeba tylko na tej podstawie stworzyć zespół lepiej funkcjonujący na boisku. Cała drużyna jak to się mówi „patrzy w jednym kierunku” i każdy może liczyć na każdego.

– Czy jest jakiś zawodnik, który może pełnić rolę lidera? W rundzie wiosennej taką osobą był Łukasz Binkowski, który pełniąc rolę kapitana zaliczył 13 asyst i zdobył 6 goli.

 Kilku zawodników jest w stanie wziąć na siebie ciężar gry i odpowiedzialność za drużynę. Myśle, że akurat w naszym zespole widać to po statystykach. Zawodnicy jak Karol Czorniej, Michał Marchewka czy Janusz Łazarski potrafią w różnych momentach wziąć sprawy na siebie i poprowadzić zespół do zwycięstwa.  

– Jak oceniasz potencjał młodych zawodników i jakich rad mógłbyś im udzielić?

Uważam, że jesteśmy klubem, który pod względem potencjału młodych zawodników ma dużą szansę do wykorzystania. Nasza młodzież prezentuje naprawdę wysoki poziom i teraz potrzebują jedynie ogrania i „chłodnej głowy”. Trzeba pamiętać, że jesteśmy zapewne drużyną o najniższej średniej wieku w całej lidze. Co do rad dla młodszych kolegów to według mnie muszą się cały czas ogrywać, wyciągać wnioski z każdego kolejnego występu oraz przede wszystkim dbać o siebie. Wiemy jak dużo pokus czai się na młodych zawodników, jednak jeśli myślą oni o graniu w piłkę na wysokim poziomie i pomocy Potokowi w powrocie do wyższych lig muszą być rozsądni.

– Teraz kilka pytań o Tobie. Swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiałeś z Potoku. Następnie zasiliłeś Lechię Gdańsk gdzie grałeś w druzynie juniorów oraz w III lidze (drużyna rezerw). Wypadało by zapytać „co się stało, że się nie udało?”

Złożyło się na to kilka czynników. Był czas w którym miałem problemy ze zdrowiem (operacja więzadeł stawu skokowego, problemy z kręgosłupem) kiedy to straciłem sporo czasu na granie w najważniejszym dla mnie wieku juniora młodszego i starszego. Pomimo to udało mi się zajść wysoko w klubowej hierarchii – do III ligowych rezerw. Tam jednak ciężko było mi na stałe zagościć w pierwszej 11, więc po sezonie zdecydowałem się na transfer do Potoku, aby najzwyczajniej w świecie dużo grać. Potok był zaledwie klasę rozgrywkową niżej, więc dla nastolatka to idealne miejsce do ogrywania się. Być może poprzeczka w Lechii była zawieszona dla mnie zbyt wysoko… Tak czy inaczej bardzo dobrze wspominam czas spędzony na zapleczu jakby nie patrzeć ekstraklasowego zespołu.

– Czy doświadczenie zdobyte w Lechii procentuje na boiskach A klasy? Ja powszechnie wiadomo styl gry w tej klasie rozgrywkowej jest dość specyficzny. Patrząc w statystki, jesteś jednym z liderów drużyny. Liczba 10 goli i 6 asyst mówi sama za siebie. Tylko jeden mecz rozpocząłeś na ławce rezerwowych. Cieszysz się dużym zaufanie trenera.

 Oczywiście, że tak. Grałem z wieloma zawodnikami, którzy grają w najwyższych klasach rozgrywkowych w Polsce czy nawet zagranicą co teraz procentuje. Rzeczywiście styl gry w A- klasie jest dla mnie czymś nowym i zdecydowanie lepiej grało mi się w IV lidze, ale trzeba być elastycznym i udowodnić, że można grać dużo lepiej. Granie dla mnie na tym poziomie jest dość łatwe i w każdym meczu chcę pomóc w drużynie w osiąganiu wyników pozwalających nam awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Cieszy mnie zaufanie trenera i staram się w każdym meczu nie zawodzić.

– Jesteś stosunkowo młodym zawodnikiem. Jakie masz plany na przyszłość? Myślisz jeszcze o jakimś transferze do drużyny grającej na wyższym szczeblu rozgrywkowym czy chcesz stać się filarem Potoku na kolejne lata?

 Zdecydowanie ta druga opcja. Jest mi dobrze w Potoku i nie zamierzam zmieniać klubu. Muszę przyznać, że granie w piłkę stało się dla mnie formą rekreacji i w tym momencie nie mam ambicji gry w innym klubie. Oczywiście chcę prezentować jak najwyższą formę i ciągle być lepszym piłkarzem. Tak czy inaczej chce pozostać zawodnikiem Potoku i świadczyć o sile tego zespołu oraz wraz z naszą młodzieżą budować tu silną drużynę, której gra będzie się podobała kibicom.

– Od kilku tygodni swoją działalność rozpoczęła Akademia Piłkarska Potok Pszczółki gdzie trenują dzieci urodzone w latach 2009-2012. Pełnisz tam rolę jednego z trenerów. Skąd u Ciebie takie zamiłowanie do pracy z dziećmi?

Może to dziwne, ale zawsze analizowałem pracę moich trenerów. Myślałem sobie co jest dobre i co bym wykorzystał w stosunku do innych młodych piłkarzy, a o czym bym najchętniej zapomniał. Początkowo praca z dziećmi to był spontaniczny pomysł, po prostu Tomek Dera potrzebował pomocy przy swoim roczniku. Jednak z czasem rzeczywiście praca z dziećmi mi się spodobała. Dziś staram się przekazać dzieciom jak najwięcej zasad gry w piłkę i dobrego wychowania, które sam uznaję. Treningi z dziećmi sprawiają mi dużą przyjemność, uśmiech na twarzy młodego adepta piłki nożnej to satysfakcja dla trenera.

– Ciężej trenować dzieci czy być na treningu jako zawodnik?

 Zdecydowanie trudniej jest trenować dzieci. To duża odpowiedzialność, aby przekazać im odpowiednie wartości, zaciekawić pomysłem na trening oraz sprawić by granie w piłkę sprawiało radość. Może się tylko zdawać, że trenowanie dzieci to prosta sprawa jednak wymaga to od trenera bardzo dużo kreatywności, odpowiedzialności, dobrego nastawienia i zaangażowania. Jak już wcześniej wspomniałem pomimo, ze jest to trudne zadanie, daje ogromną satysfakcję trenerowi.

 

Dziękujemy za wywiad i życzymy powodzenia w nadchodzących spotkaniach.

Już niebawem wywiad z kolejnym z zawodników lub działaczy Potoku Pszczółki.

Zapraszamy !

Jeden komentarz do Cykl wywiadów – 1. Jakub Pawlak

  • piotr  mówi:

    Bardzo przyjemnie się ten wywiad czytało. Czekam na następne

Zostaw komentarz

Możesz używać znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>